L I K U S
  start | wydarzenia | muzyka | grafika | video | tekst | arabski | katalog | likus :::  ::: likus.art.pl 
 


OBOZOWISKA PALESTYŃSKIE W DAMASZKU
Michał Lubiński


Yarmuk W okolicach Damaszku znajdują się dwa obozowiska palestyńskie: Yarmuk i Filistin. Mieszka tam około pół miliona ludzi, którzy w wyniku trwającego już ponad 50 lat konfliktu zostali pozbawieni swojej ziemi i wyemigrowali do sąsiadującej z Palestyną Syrii. Ludność ta z czasem zaczęła stanowić, co raz większy problem dla władz syryjskich, a to ze względu na ich (zwiększającą się w szybkim tempie) liczbę. I choć nikt tego oficjalnie nie przyzna, Syryjczykom nie bardzo pasuje "goszczenie" aż tylu uciekinierów, którzy z czegoś przecież muszą żyć, a przede wszystkim gdzieś pracować, a zatem stanowią konkurencję dla rdzennych mieszkańców Syrii.

Muszę przyznać, że jadąc tam faktycznie spodziewałem się "obozowisk", jak nazywają je Arabowie, zastałem jednak coś, co z powodzeniem można by nazwać osiedlami. Tak przynajmniej wygląda Yarmuk... Na pierwszy rzut oka głównej jego ulicy nie różni nic od wielu innych ulic Damaszku, może za wyjątkiem większej ilości flag Autonomii Palestyńskiej i plakatów ze zdjęciem Arafata lub szejka Yasina, ot normalna, jak na warunki syryjskie oczywiście dzielnica. Po krótkiej chwili orientujemy się jednak, że takie jest tylko pierwsze wrażenie. Sytuacja zmienia się po zejściu z głównej ulicy w jej boczne odnogi. Jest brudniej, domy wyglądają może na bardziej obskurne, a sklepy są mniejsze i mniej zadbane, ale i tak nie jest źle. Co raz bardziej tylko widać biedę, która będzie nam już towarzyszyła przez cały czas "zwiedzania" osiedli palestyńskich. Zagłębiając się w uliczki Yarmuku widziane obrazy stopniowo się pogarszają. Nie ma już kolorowych witryn sklepów, ani zaludnionych barów i straganów, zniknęły gdzieś nawet flagi i plakaty, które wcześniej wisiały na większości budynków. Otaczające nas szarzyzna, monotonia oraz poczucie wyludnienia i beznadziejności osiągają apogeum, gdy stajemy przed bramą obozowiska Filistin. W miejscu tym niepodzielnie już króluje bieda. Pierwsze, co przede wszystkim rzuca się tu w oczy to niewyobrażalna ilość warsztatów samochodowych. W zasadzie znacznie przewyższają one liczebnie wszystkie inne sklepy i zakłady razem wzięte. Nie znajdziemy tu porządnej ulicy, że o chodniku nie wspomnę. Ta, która jest, zieje wieloma dziurami, w których często gromadzi się woda i błoto. Ludzie chodzą tu po prostu po ulicy, albo po poboczu, które to nie jest już niczym innym jak tylko jedną wielką kałużą wody, błota i oleju. Większość domów pozostawiono tu nieukończonych, co wiąże się czasem z brakiem okien, drzwi, albo i... całych ścian. Nie przeszkadza to jednak ludziom w zasiedlaniu tych budynków, a niedostatki uzupełnia się wtedy folią lub niczym nie spojonymi stosami cegieł. Znajdziemy tam też zamieszkane namioty, tworzące czasem coś na kształt małych obozowisk. W miarę posuwania się w głąb dzielnicy Filistin spotykamy co raz mniej osób na ulicy, a i domy są co raz rzadsze, pojawiają się za to kupy śmieci, które ciągną się teraz po obu stronach drogi. Co prawda, widzieliśmy je też w Yarmuku, ale nie w takich ilościach jak tu. Poza tym w dzielnicy Filistin obraz śmieci wymieszanych z potłuczoną cegłą i ziemią, ułożonych w stos jakby krawężnik, jest można powiedzieć strasznie nachalny, pcha się przed oczy. Nie sposób ich nie zauważyć, bo czasem nie widzimy nic oprócz odrapanych murów, dziurawej drogi i śmieci właśnie. Tutaj ludzie już nie chodzą, z rzadka przejedzie rower albo samochód. Tu, paradoksalnie bawią się dzieci. Biegają umorusane i rozkrzyczane, gonią się pomiędzy kawałkami zardzewiałej blachy, nędznymi drzewkami, albo przesiadują na stosie gruzu i bawią się lepiej nie wiedzieć czym.

Nie są to z pewnością widoki ani ładne, ani już nawet ciekawe. Po takich przeżyciach swego rodzaju ulgę stanowi wejście na kolejna ulicę warsztatów samochodowych, która brzydotą nie ustępuje tej poprzedniej. Tu kończy się wędrówka po osiedlach palestyńskich w Damaszku: Yarmuku i Filistin.

Terroryzmu nie można usprawiedliwić, zabójstwo to zabójstwo. Nie zdajemy sobie jednak sprawy jak musi czuć się i co myśli Palestyńczyk wychowany w takim miejscu, gdy ktoś proponuje inny los dla jego dzieci w zamian za jego życie.


autor: Michał Lubiński, 10.03.2005
zdjęcie: Przemysław Likus



 
© przemysław b. likus (2005-2006)