L I K U S
  start | wydarzenia | muzyka | grafika | video | tekst | arabski | katalog | likus :::  ::: likus.art.pl 
 


Aiwa - jestem na TAK!
21.10.2005 Jarocin "JOK", 22.10.2005 Wrocław "Łykend"


Niewątpliwie interesująco wyglądały ostatnie dni - a to wszystko za sprawą niestrudzonego organizatora Makena, który tym razem zdecydował się do naszego kraju ściągnął muzyczny kwitnący krzew znad Loary z podwójnym rdzeniem z dalekiego Eufratu i Tygrysu. Mowa oczywiście o zespole "Aiwa", który w dniach 20 - 23 października odbył po Polsce swoją mini trasę.

Debiutancka płyta tej francusko-irackiej grupy znana mi była od kilku miesięcy więc pełen nadziei udałem się na koncerty do Jarocina i Wrocławia. O koncercie "Aiwy " w mieście festiwali rockowych nie rozpiszę się gdyż... musiałem się ewakuować stamtąd przed rozpoczęciem koncertu. A to wszystko za sprawą dość dużego opóźnienia imprezy oraz DJa Voynara (wnoszę, że tak to się pisze) z Wałcza, który jest żywym przykładem na to, że nie wszyscy powinni się zajmować muzyką. Jakieś fatum koncertowe wisi nad Jarocinem. Publiczność nie dopisała (50 zamiast spodziewanych 250 słuchaczy). Nie pomogły nawet plakaty na mieście z informacją o tym, że występujący po Francuzach, DJ Feel-X jest członkiem zespołu "Kaliber 44". Średnia wieku publiczności oscylowała w okolicach wczesnego liceum, a za duża sala Jarocińskiego Ośrodka Kultury (a nie, jak było w pierwotnych planach, klubu "Pod strzechą") nie sprzyjała tego typu imprezom, które najlepiej sprawdzają się w małych klubach. Jako ciekawostkę podam, że pod wieczór wspomniane wcześniej postery zniknęły (!), a konkretniej zostały zaklejone plakatami, zwycięskiego jak się okazało, kandydata na urząd prezydenta RP. Pechowy ten Jarocin.


Wrocław to już zupełnie inna jakość. Mały klub goszczący już takie zespoły jak "Pidżama Porno", białoruski NRM, Lecha Janerkę czy VOO VOO stanął na wysokości zadania za co zespół odpłacił się niewiarygodną energią. Wokalistka Severine ze swoim czarującym wokalem, Naufalle rapujący po iracku i grający na niezliczonej liczbie instrumentów (bębny, derbuka + gitara) oraz basista, i zarazem jego rodzony brat, Wamid przyprawiający tłumnie przybyłą publiczność o wzmożone bicie serca, flecista Waldo i odpowiedzialny za gramofony Koulechov i pozostali - to odpowiedzialni za prawdziwie pozytywne wibracje tamtego wieczoru. Mimo niezrozumiałych dla ogółu arabskich tekstów Naufalle'a zabawa trwała w najlepsze, bosonoga Severine w wolnych chwilach od śpiewu naśladowała taniec brzucha, a organizator całej imprezy - DJ Maken, występujący wcześniej jako support (legendarny sound system: DJ Bass Reprodukktor Xiądz Maken I - Joint Venture Sound System) co chwila był zapraszany przez zespół do wspólnej zabawy. Szaleństwu nie było końca, a Naufalle dolał jeszcze oliwy do ognia rozpoczynając zasłużone bisy popisowym irackim freestylem niczym z kałasznikowa, potem niespodziewany... "Insane In The Brain" z repertuaru grupy Cypress Hill, by przejść za chwilę do kolejnych utworów z najnowszego singla "El Nar", zapowiadającego drugi album zespołu.



Jakaś dziwna więź zaistniała przez te ponad 1,5 godziny koncertu pomiędzy zespołem i publiką mimo barier językowych. Po raz kolejny okazało się, że muzyka jest metajęzykiem nie uznających szerokości i długości geograficznych. Jestem zdecydowanie na "tak" dla tego, co przedstawił nam ten francusko-iracki kolektyw w stolicy Dolnego Śląska. Choć jak tu być innego zdania, skoro nazwa zespołu po arabsku oznacza... "tak".

Pod poniższymi linkami można zobaczyć fragmenty video z wrocławskiego koncertu:

» Aiwa - fragment 1 (3,2 mb)
» Aiwa - fragment "Insane In The Brain" (5,2 mb)
» Aiwa - fragment 3 (2,9 mb)









Przemysław Likus, www.likus.art.pl (14.11.2005)


 
© przemysław b. likus (2005-2006)