L I K U S
  start | wydarzenia | muzyka | grafika | video | tekst | arabski | katalog | likus :::  ::: likus.art.pl 
 


"OGRODY ALAMUT" - WYWIAD
25 lutego 2006


Ogrody Alamut Zapraszam do krainy szczęśliwości, do raju gdzie serce i dusza współgra ze zmysłami, gdzie panuje spokój i cisza, gdzie dźwięki niezwykłej muzyki wyzwalają ducha od ciała. Zapraszam do Ogrodów Alamut.

Mam niezwykłą przyjemność zaprezentować na łamach portalu Arabia.pl, jedną z ciekawszych formacji muzycznych w naszym kraju, jaką niewątpliwie są  Ogrody Alamut. Zespół powstał w 2003 roku w Warszawie.

Stworzyła go grupa przyjaciół i pasjonatów muzyki, jednak nieocenionym liderem i inicjatorem zespołu jest Karol Czajkowski, który zgodził się wraz z żoną udzielić wywiadu dla naszego serwisu.

Mam nadzieje, że wywiad ten zachęci wszystkich do przyjścia na koncerty zespołu Ogrody Alamut. Ten młody, ale bardzo dobrze zapowiadający się zespół, jest tworem szczerych emocji, które działają na publiczność, na ich zmysły i wyobraźnie. W ich piosenkach nie ma słów, ale dźwięki i patos wypływający z instrumentów, niesie za sobą idee i wartości, których nie można zawsze nazwać słowami. Sięgają oni do sedna istoty muzyki, otwierają przed publicznością świat i to, co zostało na nim stworzone. Ich koncert jest rodzajem spektaklu muzycznego, o którym nie da się zapomnieć, jest to nie bywałe wydarzenie kulturalne, którego nie można przegapić. Uwagę przykuwa niezwykły głos wokalistki, rzadko spotykany w naszym kraju. Asja swoim niebywałym talentem działa niezwykle na zmysły, tworzy własny język zrozumiały dla każdego, kto wczuję się w klimat i trans wywoływany przez Ogrody Alamut.

Arabia.pl: Kiedy i w jakich okolicznościach powstał zespół Ogrody Alamut?

Karol Czajkowski: Zespół powstał z przyjaźni. Z Siwym, czyli Łukaszem Wójcickim naszym bębniarzem, znaliśmy się ze studiów na wydziale Archeologii UW. Obaj graliśmy w różnych formacjach oraz bywaliśmy w nieistniejącym już undergroundowym ośrodku w fabryce klisz w Fotonie. W salach, porozmieszczanych na różnych piętrach poprodukcyjnych hal, ulokowały się ciekawe i twórcze środowiska freaków - Zakkaryat Maharajvil Ensambl, Robert Brylewski, Agressiva 69, Miguel and the Living Dead i wiele innych. Od momentu, kiedy poznaliśmy Alpago Polata, Turka z polskim obywatelstwem, grającego niegdyś w zespole Stilo, zaczęliśmy się spotykać regularnie. Siadaliśmy, gasiliśmy światło i graliśmy. Ney, flet, na którym gra Alpago, jest instrumentem magicznym. To on jest Duszą zespołu. A potem dołączył do nas Kuba Borysiak- klarnecista. Nasze próby były totalną improwizacją, zawsze przy zgaszonym świetle, - co zostało nam do dziś. Następnie do zespołu doszła Asja, wcześniej współpracowała m.in. z zespołem Yerba Mater (arabsko-indyjskie brzmienia przyp. red.). Asja wniosła do naszej muzyki zupełnie nową jakość. Od tamtej pory w zasadzie wszystko się zaczęło. Wkrótce potem dołączył Bolo - Wojtek Pulcyn, kontrabasista, jazzman.
W takim składzie gramy od maja 2005 roku.

Arabia.pl: Co oznacza nazwa waszego zespołu?

Karol Czajkowski: Ogrody Alamut, jest to nazwa zaczerpnięta ze średniowiecznej legendy. Zachęcam do poszukania i własnej interpretacji...

Arabia.pl: Skąd czerpiecie inspiracje w tworzeniu waszej muzyki.

Karol Czajkowski: W naszej muzyce odwołujemy się do wielu tradycji etnicznej, jazzowej, ale i rockowej. Najważniejsze, by to, co robimy wywoływało emocje - u nas i u słuchających. Z muzyki etnicznej czerpiemy garściami - skale, podziały rytmiczne, trans, obrzędowość. Z jazzu i rocka emocje, energię, improwizację, dramaturgię - stopniowo narasta nastrój naszej muzyki od spokoju po wybuch, by na koniec opanować emocje, zamienić je w radość. To, co tworzymy nie jest produktem chłodnej kalkulacji, jest efektem pasji, chwil wesołych i tych mniej wesołych, o których chcemy opowiadać publiczności w taki sposób jaki potrafimy. Nie mówimy nikomu jak ma grać.

Ogrody Alamut Arabia.pl: Czyli waszą muzykę można nazwać improwizacją?

K. Cz: Niezupełnie. Wiele kompozycji na etapie tworzenia faktycznie powstaje na bazie improwizacji. Pod względem technicznym i rytmicznym przygotowujemy tematy, które stanowią punkt wyjścia do improwizacji na koncertach. Podczas koncertów improwizacji jest dużo. Fundujemy lot, ale kontrolowany.

A. Cz: Często podczas koncertów tworzymy coś nowego. Wojtek zaczyna grać groove na basie, potem wchodzi reszta zespołu. Słuchacze poddając się naszej muzyce dają nam duży kredyt zaufania. Trzeba mieć wrażliwość dziecka, by wczuć się w to, co gramy. Nie chodzi tu o technikę i formę, ale o efekt, o stany, jakie można osiągnąć poprzez muzykę. Nie ważne jak, ważne, co! Ważna jest prawda.

Arabia.pl: Jaka jest wasza publiczność?

K. Cz: Głównie ludzka. Miłym zaskoczeniem było pojawienie się starszych ludzi na naszym występie, osób z pokolenia naszych rodziców, hipisów. Bywają dredziarze, fryzjerzy, agenci ubezpieczeniowi, feministki, studenci. Podobno była nawet kobieta z brodą. Nie gramy hermetycznie. Na pewnym poziomie wrażliwości wszystko jest zrozumiałe. Potrzeba tylko słuchania i umiejętność zamykania oczu.

A. Cz: Zależy nam na publiczności, która na 1, 5 godziny, zapomni o codzienności, wyłączy komórki i podda się dźwiękom.

Arabia.pl : Zatem oczekujecie jakiegoś Katharsis od publiczności.

K. Cz: Jedyne, czego oczekujemy to cisza i skupienie. To, co prezentujemy jest pewną formą spektaklu muzycznego. Nie jesteśmy zespołem, który gra do tzw. kotleta. Nasza publiczność powinna poddać się muzyce, którą gramy, musi dać się wprowadzić w opowieść. A potem, gdy wyjdzie z koncertu, niech ten żar zachowa na jakiś czas. Czy to będzie katharsis? To już zależy od człowieka.
 
Arabia.pl: W jakich miejscach dotąd graliście?
 
K.Cz: Nie daliśmy dużo koncertów. Nasza muzyka jest dość specyficzna, nie pasuje wszędzie. Poza tym nie mamy stałego managera, prócz Dagi mieszkającej w Poznaniu, która wszystko robi by nam pomóc. Graliśmy w klubach jazzowych - np. we wrocławskim Firleju (pozdrawiamy Roberta i jego ekipę), poznańskim Blue Note, czy w warszawskiej PraCoVni. Chcielibyśmy grać w teatro - podobnych salach z dobrym nagłośnieniem, gdzie nie ma baru, gdzie widzowie nie będą zajęci jedzeniem i piciem piwa. Choć różnie bywa - w Blue Note, gdzie był bar, publiczność skupiała się na muzyce.

Ogrody Alamut Arabia.pl: Ciężko jest wam się wybić na polskim rynku muzycznym?

K. Cz: Niestety, ale wiele grup ma w Polsce taki problem. Ogrody Alamut to zespół, który w zasadzie nie wiadomo, jaki rodzaj muzyki gra. Trudno położyć go na półce z jazzem, etno, folkiem, rockiem. Leżymy pomiędzy półkami. Ludzie rzadko poszukują muzyki, biorą raczej to, co się poda w radio. A w radio playlista, spiker, który krzyczy. O polskim przemyśle fonograficznym nie ma, co mówić. Za to na zachodzie cieszymy się popularnością. Nasze mp3 są umieszczone na zagranicznych stronach, podawane z jednego portalu na drugi.

A.Cz: Ludzie do nas piszą z zagranicy, pytają się gdzie można kupić nasze płyty. To miłe.

Arabia.pl: Nagraliście już płytę?

A. Cz: Nagraliśmy demo z gościnnym udziałem muzyka z Turcji, kolegi Alpago Polata - Ismaila Űstűna. Żywioł, zapis emocji muzycznych, bardzo szczera płyta. Niestety nie wydaliśmy jej i pewnie już nie wydamy.

Arabia.pl: A zamierzacie wejść do studia?

A. Cz: Jesteśmy na etapie intensywnych prób. Mieliśmy wejść do studia w lutym, ale trochę się to nam przesuwa. Niestety głównie ze względów finansowych. Cały czas poszukujemy sponsorów.

Arabia.pl: Jakie są wasze plany?

K.Cz: Na pewno nagranie płyty, do którego dojrzewamy. Zagraliśmy kiedyś wspólny koncert improwizowany z Noonem - producentem, grającym na samplerach i syntezatorach, znanym z hiphopowego duetu Pezet/Noon. Na pewno ta współpraca się rozwinie. Chcemy zaprosić go na płytę. Asja zaśpiewała gościnnie u niego na najnowszej płycie, która niebawem zostanie wydana.

Arabia.pl: Kiedy was będzie można zobaczyć na żywo?

A. Cz: W najbliższym czasie zagramy w Warszawie: 4 marca (sobota) w Domu Sztuki przy ul. Wiolinowej, 20 marca (poniedziałek) zagramy w ramach sceny teatralnej LeMA, w klubie, Le Madame przy ul. Koźlej. Na oba koncerty serdecznie zapraszamy wszystkich czytelników Arabii.pl.

Arabia.pl: Bardzo dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na koncertach.

K.Cz, A.Cz: Dziękujemy



Skład zespołu:
Asja Czajkowska - wokal
Karol Czajkowski - gitary
Kuba Borysiak - klarnet
Alpago Polat- ney
Wojciech Pulcyn - kontrabas
Łukasz Wójcicki- konga, bendiry, udu, didjeridoo, wokal
Noon- elektronika, sample

www.alamut.pl   

Podziękowania składam DJ LeeQSowi - Przemkowi Likusowi, bez niego nie wpadłabym na pomysł tego artykułu.



autor: Sarah Charafeddine, www.arabia.pl
zdjęcia: Sarah Charafeddine

Specjalne podziękowania dla Sary za możliwość publikacji wywiadu :)


» czytaj też "Koncert zespołu "Ogrody Alamut" w Poznaniu"



 
© przemysław b. likus (2005-2006)